I o to kolejny, pogodny dzień. Słońce przebijające się przez żaluzje budzi mnie. Wstaję i ubieram się. Michała budzę delikatnym pocałunkiem w policzek. Chłopak po przebudzeniu robi śniadanie a po śniadaniu jedziemy do Osiecznej do rodziny Michała na obiad i na wieczorne ognisko.
Kiedy dojeżdżamy na miejsce wita nas prze szczęśliwa z naszego przyjazdu mama Michała.
- Oj, dzieci kochane! Dzień dobry!- powiedziała i mocno mnie uściskała. Po chwili przywitał się z nami również ojciec Michała i siostra, Małgosia. Wszyscy weszli do środka, do jadalni w, której znajdowała się komoda, barek i wielki stół z krzesłami. Cała ,, rodzina" (można tak powiedzieć) usiadła przy stole i mama Michała przyniosła poczęstunek (kawe, ciastka, słodycze). Potem poszliśmy na spacer (ja i Michał). Byliśmy się przejść do wsi. I kogo musieliśmy spotkać? Nikogo innego jak Martę i Mateusza. Szli sobie zadowoleni. Kiedy się spotkaliśmy bałam się wykrztusić słowo, bo nie znałam do końca Marty a z Mateuszem się trzy lata temu pokłóciłam o byłych NAS. Jego reakcja na to niezapowiedziane spotkanie była taka sama jak moja, a wręcz powiedzieliśmy to samo:
- Osz, kurde! To znowu ty!- powiedzieliśmy i zerkneliśmy na siebie wrogo. Marta tylko spojrzała się na nas nie wiedząc o co chodzi. Michał zaś wiedział wszystko po czym zmienił temat.
- A teraz zaczynacie studia, czy co robicie?- zapytał Michał ciekawy ich odpowiedzi.
- Mieszkamy razem, bo dostałam mieszkanie od ojca w Starogardzie. A Mateusz nie miał gdzie się podziać po kłótni z swoją mamą. A ja go przyjęłam do mnie.- powiedziała Marta i spojrzała się w dziwny, radosny sposób na Mateusza a ten lekko się uśmiechnął. Michał zrozumiał, że są razem więc podszedł do Mateusza i mu pogratulował z powodu ich niespotykanej miłości. Marta oszołomiona nie wiedziała co powiedzieć. Mateusz zaś wściekł się na Michała:
- Stary, przesadzasz! Nic między mną a Martą nie ma, kumasz?- powiedział z żalem. Michał przytaknął. Wszyscy staliśmy przez chwilę bez słowa aż wreszcie Marta się nas zapytała:
- A wy nadal kręcicie? - zapytała z lekkim fochem. Ja zaś zajęłam się odpowiedzią.
- Tak, jesteśmy razem.- powiedziałam i wtuliłam się w jego ramiona. Marta się trochę zakłopotała. Potem się pożegnaliśmy i odeszliśmy od siebie kawałek. Po czym ja i Mateusz odwróciliśmy się i spojrzeliśmy na siebie i po chwili odwróciliśmy się z powrotem. Potem poszliśmy do domu Michała a po ognisku jechaliśmy do naszego domu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz